Warszawiakz na wyborach

Wybory 2019

13 października odbyły się ogólnopolskie wybory do Sejmu i Senatu. Tak się złożyło, że na nich byłem. Bo być na nich wypadało. W końcu oddanie głosu to zasrany obowiązek każdego obywatela.

Wygrała partia, na którą nie oddałem głosu. Spodziewałem się jednak tego, że ta, a nie inna partia wygra wybory. A zagłosowałem po to, żeby zmniejszyć dysproporcję pomiędzy partią zwycięską, a opozycją. To jednak nie wszystko co chciałem przekazać w tym wpisie…

warszawiakz na wyborach

Warszawiakz na wyborach

Dwieście kilometrów. Mniej więcej tyle musiałem pokonać, żeby móc oddać swój głos w wyborach. Oczywiście mógłbym zgłosić się gdzieś w Warszawie i oddać swój głos w stolicy. To jednak mnie nie urządzało. Choć Katarzyna Lubnauer próbowała mnie namówić na to, żebym oddał na nią swój głos. Najwidoczniej Katarzyna potrzebuje pieniędzy.

Dwieście kilometrów to sporo żeby jedyne zagłosować, więc głosowanie w moim przypadku odbyło się przy okazji. Ot, wpadłem do swojego rodzinnego miasta i na chwilę przed wyjazdem z niego oddałem swój głos.

Warszawiakz na wyborach – powrót w rodzinne strony

Gdy tylko przyszło mi zbliżyć się do mojego rodzinnego miasteczka zacząłem dostrzegać twarze znane mi z… bilboardów sprzed poprzednich wyborów. I to możliwe, że do wyborów do rady gminy, czy sejmiku województwa. Ot, ci ludzie startują wszędzie i zawsze! Tym razem przy ich wizerunku były nieco bardziej ogólnopolskie slogany. W końcu oni zmieniać w planach mieli kraj, cały kraj.

Natrafiłem jednak i na twarze mi zupełnie obce. Twarze, które po raz pierwszy na oczy dane mi było zobaczyć. Twarze, które podobno bardzo są związane z moim regionem. No właśnie. Podobno. I to pomiędzy twarzami mi znanymi z przeszłości, twarzami mi nieznanymi, jak i totalnie anonimowymi nazwiskami przyszło mi wybierać.

warszawiakz na wyborach - komisja

Warszawiakz na wyborach – komisja wyborcza

Po latach powróciłem do szkoły, w której chodziłem do podstawówki. Małe teraz te schodki, muszę przyznać. Panie woźne się nie zmieniły, a sama szkoła tak jakby zwietrzała. Przywitany strzałkami na ścianach znalazłem właściwą salę. A tam kobiety w strojach odświętnych, tandetnych. Wszystkie siedzą na stołem, siedzą tak jakby połknęły kij od szczotki.

Szybko, bo muszę wracać do Warszawy rozglądam się po tabliczkach określających to z którego miejsca mam odebrać kartę do głosowania. No i podchodzę. Kobiety, ani drgną. To komisja, która fryzurę przygotowywała przez wiele godzin u kilku fryzjerów w mieście. To widać. To czuć w powietrzu.

Karta do głosowania jest przesadnie duża. Ja nawet tylu ludzi nie znam, stwierdzam w myślach. Po czym niezgrabnie udaję się do prowizorycznego miejsca, do głosowania. A tam karta nie mieści mi się na stoliku. Ona jest zbyt wielka. Nazwisk na niej jest zbyt wiele. Skąd do licha ci ludzie się wzięli?, zastanawiam się i trwa to naprawdę bardzo długą chwilę.

Warszawiakz na wyborach – przypadkowi ludzie

To lista z jakimiś przypadkowymi ludźmi, uznaję. I z Joanną Muchą!? Że co? Dziwię się. A ona tu skąd? Skąd ona na liście w Łęcznej? No skąd? Przecież ona nawet nie wie, że takie miasto istnieje. Jestem o tym święcie przekonany. To groteska. To żart. To zła karta do głosowania. Sztywna pani musiała coś pomieszać z tą kartą. To pewne. Czy powinienem oddać kartę? Nie, ta kobieta z komisji była szkolona do tego, żeby wydawać karty. Tego nie można spartolić. No, po prostu nie można!

I na kogo zagłosować?, zastanawiam się, a trwa to całą wieczność. Nie znam tych ludzi. Nie wiem jak wyglądają. Nie wiem co sobą reprezentują. Nie wiem jakie mają poglądy. Nie wiem co chcą zmienić. Co chcą osiągnąć. Nie wiem jakie mają programy.

No dobra, bo programy to ma partia, a oni, ci ludzie z listy to tylko nazwiska, imiona i puste kwadraciki tuż przy nich. Zaczynam od senatorów.

Warszawiakz na wyborach – iks

Zaczynam od senatorów, bo jest ich mniej, jest ich trzech. Wybieram tego jedynego nie z PiSu. A później przechodzę do karty, na której są ludzie startujący do sejmu. No i nie wiem. Bo ich do licha nie znam! Ci ludzie nie mają nic wspólnego z moim miastem. Wiem to doskonale, a kogoś takiego jak ja to mają głęboko w dupie. Oni startują, bo myślą o sobie. O swoich rodzinach i ich bycie.

I to tyle. Wybieram kogoś z KO, bo to ta partia – moim zdaniem – powinna stanowić opozycję dla partii rządzącej. Głosuję na kogoś od nich, bo nie chcę żeby jedna i to do tego tak skrajna partia jak PiS rządziła w pojedynkę.

Eh – to moja reakcja na temat wyników wyborów. Demokracja to gówno, stwierdzam to świadomie.

A wpis kończę na tym byście w końcu przeczytali moje Zwierzęta. Bo Zwierzęta to w pewnym stopniu są też o władaniu krajem.

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *